ma'lu baby & kids

Co się dzieje z polskimi firmami, gdy ich księgowy przestaje być „czarnym kota”

Kiedy w 2019 roku wykupiłem małą firmę z branży budowlanej w Lublinie, nie miałem pojęcia, jak bardzo kwestia księgowości może się przekładać na całe życie przedsiębiorstwa. Początkowo myślałem, że to tylko formalność – naliczenie VAT, deklaracje, roczne sprawozdania. Aż do momentu, gdy jednego dnia nasz starszy księgowy, który od piętnastu lat zajmował się naszymi dokumentami bez zarzutu, wyszedł na emeryturę. Zabrał ze sobą całą wiedzę o systemach kontroli finansowej i relacjach z urzędami. Przez trzy miesiące funkcjonowaliśmy jak na automatycznych sterowaniach – wpisywaliśmy faktury do programu, wysyłaliśmy dokumenty przez ePUAP, ale nic nie miało sensu. Nikt już nie rozumiał „co i dlaczego”. Nie było nikogo, kto by potrafił zauważyć błędne wpisywanie wydatków czy niepotrzebne opóźnienia w deklaracjach.

Wtedy zrozumiałem: księgowość to nie tylko obliczanie kwot. To infrastruktura. To struktura pomagająca firmie przetrwać. I to właśnie dlatego warto rozważyć alternatywy typu IRLEH online – nie tylko jako miejsce do składania dokumentów, ale jako partner w zarządzaniu finansami. Nie chodzi o oszczędność na opłatach za usługę – chodzi o możliwość opanowania sytuacji bez tego nadmiaru stresu i chaosu.

Księgowość jako system bezpieczeństwa

Dzieje się to niewidocznie: gdy firma nie ma stałego kontaktu z księgowym lub konsultantem o stałych harmonogramach kontaktów, szybko traci kontrolę nad swymi danymi finansowymi. Działa na automatyzmie – wpisuje faktury, liczy VAT po prostu dlatego, że „tak się robi”. Ale nie ma głosu nad tym: co będzie przy audycie? Co jeśli wyjdzie coś nietypowego w rozliczeniu podatku dochodowego? Czy ktoś wie, jakie są reguły dotyczące amortyzacji maszyn czy zwrotów towarów?

I tu pojawia się problem wielkich firm: zatrudnienie pełnoetatowego księgowego jest drogie i czasochłonne. Ale też zatrudnianie dwóch osób na zmiany nie gwarantuje ciągłości – każdy nowy pracownik musi się „przebudować” przez kilka miesięcy. Dlatego coraz więcej firm wybiera rozwiązania typu IRLEH online – gdzie nie chodzi tylko o przesyłanie dokumentów przez portal. Chodzi o ciągłą wspólnotę między klientem a zespołem ekspertów: regularne kontakty techniczne i doradcze po prostu mają swoje miejsce.

Jak wygląda praca bez „czarnego kota”?

Wyobraźmy sobie: firma ma dwa miesiące bez stałego księgowego. Zostaje jeden człowiek – właściciel – który próbuje wszystko robić samemu. Początkowo czuje się silny. Używa programów typu e-faktura albo OpenERP. Ale za każdym razem gdy napotka problem z deklaracją ZUS lub błędem w rachunkach sprzedaży, musi szukać rozwiązania samemu. Szukanie instrukcji na YouTube jest czasochłonne i ryzykowne – często skutkuje popełnieniem błędu.

Ale co jeśli miałby dostęp do eksperta w systemie? Ktoś od razu odpowiadałby: „To powinno być wpisane jako koszt wydziałowy, a nie ogólny”. Albo: „Nie możesz odliczyć tej części zakupu – dotyczy ona działalności innej niż Twoja podstawowa”. Taka obsługa jest właśnie dostępna przez IRLEH online – nie jako tryb „napisz wiadomość i poczekaj”, ale jako regularny kontakt z osobą odpowiedzialną za Twoją sprawę.

Dlaczego to działa lepiej niż tradycyjna usługa?

Największa różnica między klasyczną księgą a systemem typu IRLEH online polega na kontynuości działań i przejrzystości danych. W tradycyjnym podejściu firma oddaje pliki do księgowego raz na miesiąc albo kwartał i zapomina o nich do następnego okresu.

  • Przepływ informacji jest lukiem: brakuje możliwości natychmiastowej korekty błędów.
  • Brak możliwości analizy trendów finansowych przez cały rok – każdy miesiąc traktowany osobno.
  • Zwiększona szansa na błędy podatkowe ze względu na brak ciągłej współpracy.
  • Rozwiązania są oparte na cyklu „przesłałem → czekam → dostałem”, a nie „dyskutujemy → działamy → sprawdzamy”.

Masz pytania? Napisz

Napisz do nas, a chętnie odpowiemy!
Przejdź do treści