ma'lu baby & kids

Projektując biuro dla małego zespołu: Dlaczego odeszłam od dużej firmy i co mi dało to z mieszkaniem

Kiedy pięć lat temu odeszłam z korporacji, by założyć własną agencję projektową, skupiałam się na pracy, klientach i finansach. Przestrzeń biurowa była myślą bardzo odległą, jedynie kosztem. Wirtualne biuro, coworking, pokój w mieszkaniu – takie były opcje. Przez pierwsze trzy lata działałam zdalnie z domu. Kiedy jednak zespół urósł do pięciu osób, a moja sypialnia zaczęła pełnić funkcję magazynu, zrozumiałam, że to nie działa. Potrzebowaliśmy stałego, fizycznego miejsca, ale budżet na biuro komercyjne w centrum miasta był poza naszym zasięgiem. Podczas jednej z wieczornych rozmów z przyjaciółką architektem, która borykała się z podobnym problemem, padła prosta wskazówka: „Czy sprawdzałaś wynajem mieszkań biurowych? Czasem to zupełnie inna skala kosztów, a daje więcej swobody niż standardowy lokal”. To zaprowadziło mnie do sprawdzenia opcji, takich jak ta dostępna na stronie Red Park online, gdzie znaleźć można oferty mieszkań przystosowanych do prowadzenia działalności. To był punkt zwrotny w moim myśleniu o 'biurze’.

Decyzja o wynajęciu mieszkania biurowego, a nie klasycznego lokalu, nie była dla mnie oczywista. Bałam się, czy to profesjonalne, czy klienci nie będą mieli obiekcji. Okazało się, że moi klienci, głównie małe firmy i startupy, doceniają kameralną, domową atmosferę spotkań. Nie musieliśmy już rezerwować sal w hotelach na prezentacje. Nasze codzienne spotkania przy dużym stole kuchennym były bardziej swobodne i owocne niż te przy szklanym stole w poprzedniej korporacji. Śmieci sami wyrzucaliśmy do kubłów na osiedlu, a kawę parzyliśmy w ekspresie, który wybraliśmy. Ten pozornie mały gest – wybór własnego ekspresu – stał się dla mnie symbolem autonomii, której tak brakowało mi w poprzedniej pracy.

Kalkulacja, która zmienia perspektywę

Przyjęło się mówić, że mieszkanie biurowe to oszczędność. Ale ja wolę to nazwać inwestycją w lepsze warunki pracy za te same pieniądze. Kiedy porównałam koszty wynajmu standardowego lokalu o powierzchni 50m² w biurowcu peryferyjnym z mieszkaniem o tej samej powierzchni w dobrej lokalizacji mieszkalnej, różnica była większa niż 30% na korzyść mieszkania. Te pieniądze mogliśmy przeznaczyć na lepszy sprzęt, szkolenia czy po prostu na wygodniejsze krzesła. Dodatkowo, w mieszkaniu od razu mieliśmy pełne wyposażenie kuchenne i łazienkowe. Nie musiałam negocjować z właścicielem komercyjnym, kto płaci za montaż prysznica. Mieszkania biurowe często mają też wliczone media i opłaty do czynszu, co daje większą przewidywalność miesięcznych kosztów. Dla małej firmy z nieregularnym cash flow to bezcenne.

Jest jednak druga strona medalu. Mieszkalna lokalizacja oznacza sąsiadów, którzy chcą ciszy nocnej. Nasza praca czasem wymaga późniejszych spotkań online z klientami z innych stref czasowych. Musieliśmy się nauczyć szacunku – głośne burze mózgów kończyły się o 18, a wieczorne pracowanie odbywało się w słuchawkach. To nauczyło nas zdrowej dyscypliny i pracy w skupieniu, a nie w hałasie. Można powiedzieć, że sąsiedzi stali się nieplanowanymi strażnikami naszego work-life balance.

Czego nie przewidziałam, a co okazało się kluczowe

Planując biuro w mieszkaniu, myślałam o stole, krzesłach, miejscu parkingowym i szybkim internecie. Nie przewidziałam kilku rzeczy, które z czasem zyskały ogromne znaczenie. Po pierwsze, światło. Mieszkanie ma zwykle więcej okien i lepsze doświetlenie niż wąski lokal w centrum handlowym. Długie godziny przed komputerem w jasnym, naturalnym świetle to komfort, którego nie doceniałam, dopóki go nie miałam. Po drugie, prywatność. Mamy osobną, cichą sypialnię przerobioną na salę do spotkań lub miejsce do indywidualnej, skupionej pracy. Gdy jedna osoba prowadzi call, reszta może normalnie funkcjonować w głównej przestrzeni. W otwartym biurze coworkingowym to było niemożliwe.

  • Elastyczność umowy: Umowy na mieszkania często są bardziej elastyczne niż komercyjne, co daje poczucie bezpieczeństwa na początku działalności.
  • Wizerunkowa autentyczność: Dla wielu naszych klientów ta mniej formalna przestrzeń jest bliższa ich rzeczywistości niż sterylny biurowiec.
  • Codzienne oszczędności: Brak konieczności dojazdu do drogiej strefy miejskiej, możliwość samodzielnego przygotowania lunchu, brak opłat za drogi parking podziemny – to realne, miesięczne oszczędności dla całego zespołu.

Czy poleciłabym takie rozwiązanie każdemu? Nie. Jeśli twoja firma wymaga codziennego przyjmowania dziesiątek klientów, potrzebujesz szyldu w eksponowanym miejscu lub masz zespół kilkudziesięciu osób, to mieszkanie nie zadziała. Ale dla małej, kilkuosobowej firmy usługowej, kreatywnej, IT lub konsultingowej, która ceni sobie spokój, kontrolę nad kosztami i klimat sprzyjający współpracy, to może być znakomity wybór. Ja nie wrócę już do pracy z domu ani do zatłoczonego coworkingu. To mieszkanie biurowe dało mojej firmie coś więcej niż adres. Dało nam poczucie, że sami budujemy nasze miejsce do pracy, na naszych zasadach, bez zbędnej pompy, ale z wszystkimi niezbędnymi narzędziami. A czasem to właśnie poczucie własności, nawet tej wynajętej, napędza do działania bardziej niż najnowocześniejszy, ale obcy, open space.

Masz pytania? Napisz

Napisz do nas, a chętnie odpowiemy!
Przejdź do treści